niedziela, 19 października 2014

5 miesiecy minelo, jak jeden dzien...:D

Dokladnie dzis mija 5 miesiecy odkad ponownie postawilam swoja noge na amerykanskiej ziemi. Wiem, ze moze sie potwarzam, ale czas tutaj na prawde leci mega szybko... Ani sie obejrze, a zaraz bede wracac do domu! 
W koncu odzyskalam swoj laptop i moge spokojnie zaczac nadrabiac zaleglosci blogowe, nie wiem od czego, ale ostatnimi czasy moj laptop zostal zaatakowany przez mase wirusow i ogolnie zaczal sie z dnia na dzien psuc, az w koncu za pomoca kolezanki oddalam go do naprawy :D 
Przez ostatnie pare tygodni w zasadzie zbyt wiele sie nie wydarzylo, probowalam zaoszczedzic pieniadze na bilet do Polski na Swieta, ale skonczylo sie na tym, ze zostane jednak tutaj. Oszczedzenie takiej kwoty graniczy u mnie z cudem, wiec postanowilam odpuscic...

Ten weekend spedzilam dosyc intensywnie, rozpoczynajac od wieczornej posiadowy w bazie z E. i jego kolegami, poprzez wizyte w Navy Museum w sobote w ciagu dnia. Swoja droga nie mialam pojecia, ze Navy ma tak bogata historie, oczywiscie spodziewalam sie tego, ale jak sie zaczytalam w to wszystko to nie moglam wyjsc z podziwu :D


Wnetrze statku, osoba mierzaca 2 metry mialaby tam spory problemik :D


To jest wnetrze "chatki" z bazy Navy na Antarktydzie, oczywiscie jakies ponad 100 lat temu.

W sobote wieczorem E. ogladal mecz, a ja postanowilam wyjsc z dziewczynami do knajpy na male co nie co :) Ivana nas niedlugo opuszcza (przenosi sie do Arizony), wiec powoli zaczynamy ja zegnac... 




Dzis natomiast postanowilysmy z Zaneta wybrac sie na kajaki, ale jak dojechalysmy na miejsce i zobaczylysmy jak wszystko kolysze sie przez wiatr, i ze nikogo oprocz nas tam nie ma to opuscilysmy to miejsce tak samo szybko jak tam dojechalysmy i postanowilysmy sie wybrac na wojskowy cmentarz w Arlington. Jest to cmentarz, na ktorym odbywaja sie pogrzeby zolnierzy i weteranow poleglych podczas wojen i nie tylko. 




Widok ze szczytu cmenatrza na Waszyngton.


Tutaj sa pochowane szczatki nieznanych zolnierzy poleglych na wojnach.



Mialysmy szczescie trafiajac na zmiane warty! Ten zolneirz US Army musi tak przez pare godzin chodzic w prawo i w lewo. Za nim widac grob nieznanego zolnierza.


Zmiana warty.

Kazdy, kto mieszka w okolicy Waszyngtonu powinien odwiedzic to miejsce, polecam:)


Do uslyszenia, M.

4 komentarze:

  1. masz rację! czas nieźle tu leci! fajnie Ci tam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dni lecą jak szalone. Sama dopiero co przyleciałam, a tu już zaraz 4 miesiące będą. Trzymaj się, buźka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten cmentarz wygląda jak ten z "Szeregowca Ryana" ;)

    OdpowiedzUsuń